środa, 29 maja 2013

Prolog

Dzisiaj znów nie bylam w szkole, okropnie męczy mnie to 'pseudo' przeziębienie. Mama jednak powiedziała, że mogę z nią pojechać po strój kąpielowy, bo widziała ładne w realu. Nie zastanawiałam się długo-pobiegłam do łazienki umyć grzywkę, żeby ładnie się układała, pomalowałam rzęsy, tylko rzęsy. To nie podobne do mnie, wiem, ale skóra też chce trochę pooddychać. Luźna koszulka w moim ulubionym, niebieskim kolorze, do tego rurki w podobnym odcieniu, torba-radio , a w niej dwie paczki husteczek, bo katar nie przestaje mnie męczyć, choć i tak już jest lepiej. Prostuję włosy, gdy słyszę z dołu :
-Tośka, zbieraj się ! Ile mam jeszcze czekać?
To moja mama, Honorata. Spontaniczne napływy na wyjścia ze mną mnie dobijały, bo nie umiałam się wyrobić w 5 minut jak moja mama, niestety. Szybko zakładam dodatki i schodzę na dół. Wsiadamy do auta, satrsznie nagrzane od słońca. W raelu nie było wielkiego wyboru, więc po przymiarce jednego stroju zrobiłyśmy zakupy i pojechałyśmy do PEPCO. Tam wybrałam dwa do przymiarki - w biało-granatowe paski z czerwonymi sznureczkami i cały niebieski. Mierząc stroje ciężko mi było patrzeć w lustro, nie lubiłam tego, co widziałam. Duże uda, mój największy kompleks. Rude włosy - już do nich przywykłam, teraz nawet je lubię, bo są długie i dobrze ułożone, bardziej mi przeszkadzały, gdy byłam młodsza, bo dzieci bywają okrutne. Do tego zielone oczy - no, lepiej, że zielone niż brązowe, ale dlaczego nie mogę mieć niebieskich, jak moi bracia? Oj nie wiem, nie rozumiem. Piegowata buzia, równe zęby (efekt ponad 4 lat aparatu ortodontycznego), uśmiech po siostrze mamy, zgrabny mały nosek (moja ulubiona część mnie) i... jak sie okazuje - nadal plaski brzuch! Kurczę, nie wierzę ! Tak sie mnie czepiać, że jestem 'gruba' a to tylko z nogami problem, no taka prawda. To cała ja. 171 centymetrów Antoniny Swag. 
Wybrałam ten strój w granatowo-białe paski, gdyż był wygodniejszy. Potem już pod przedszkole Alberta, mojego najmłodszego brata, gdzie miał być 'piknik rodzinny' . Było bardzo fajnie : ciacha, kiełbaska z grilla, frytki, napoje, zabawy z małym. Oprócz przedszkolaków i ich rodziców, byli też dziadkowie oraz starsze czy młodsze rodzeństwa. No właśnie. Ta starsza część... Tak, dobrze myślicie, był tam ktoś specjalny...

************************************************************

No i co wy na taki początek ? :) 
Mnie się chyba podoba, ale czekam na wasze komentarze :)
Wszystko pisane na bierząco, bo złapałam 'wene' , a za ortografy czy literówki z góry przepraszam. Możecie w komentach pisać jak ma mieć na imię 'ktoś specjalny' ;D 
Na dzisiaj tyle, postaram się pisać często,
 siems ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz